Oj nie masz nie masz a o tę właśnie
Zakłady bukmacherskie |Zakłady Bukmacherskie |Tanie ogrzewanie„Oj, nie masz, nie masz, a o tę właśnie słodycz chodzi!
W okresie międzywojennym inżynier Zygmunt Jakimiak prowadził koło Warszawy dwuhektarową winnicę, z której miewał dobre zbiory, zaś wino sprzedawał hurtem. Był on gorącym orędownikiem zakładania winnic w Polsce. Entuzjaści są w każdej dziedzinie, np. pewien łodzianin zbudował w mieszkaniu samolot, uzyskał wszelkie potrzebne atesty i lata swoją maszyną. Z tego jednak nie wynika, że w Łodzi, w mieszkalnych blokach osiedla, może rozwinąć się przemysł lotniczy ani też, że inni mogą w podobny sposób wejść w posiadanie samolotów. „Przypuszczać należy — pisał Jakimiak — że racjonalizacja całego polskiego gospodarstwa rolnego będzie przewidywać stopniowe przejście od jednostajności i ekstensywności poszczególnych upraw do coraz większej ich intensywności i różnorodności oraz wzbogacania przez wprowadzanie coraz nowych gałęzi stosownie do istniejących możliwości przyrodniczych kraju i potrzeb konsumpcyjnych naszego społeczeństwa, [...] Taką gałęzią może i powinna stać się uprawa winorośli".31
Wiara góry przenosi, entuzjazm uskrzydla, bez niego nie sposób dostrzec w naszym kraju ..możliwości przyrodniczych" dla uprawy winorośli. A jednak jakże łatwo zrozumieć miłość do winiarstwa. Zaś miłość, jak wiadomo, bywa ślepa, a także nie odwzajemniona. Legendy krążą o jakości win zielonogórskich. Jedna z anegdot powiada, że skazanemu na śmierć przez powieszenie oszczędni rajcy miejscy podawali przed kaźnią miejscowe wino; było ono tak kwaśne, że nieszczęśnik dusił się sam po szklance tego trunku, nie trzeba było budować szubienicy. Może aż tak źle nie było, jednakże z faktu, iż było to w najdalej na północ wystaniętej placówce nadreńskiej prowincji winnej, musiały przecież wynikać jakieś konsekwencje. Ktoś zawsze musi być w najgorszym, najmniej korzystnym położeniu i jakieś wino musi być najsłabsze, najkwaśniejsze z reguły wino tych, którzy są w najgorszym — pod względem warunków do hodowli łozy — położeniu. W Zielonogórskiem jest zimniej i pochmurniej niż np. w Wirtembergii, jakże więc wina zielonogórskie miałyby być nic gorsze od nadreńskich z tejże Wirtembergii Logika powinna zakreślać granice nawet lokalnemu patriotyzmowi. Pomidory można hodować za kołem podbiegunowym, czemu nie, wystarczy zbudować odpowiednią szklarnię, wstawić do niej odpowiedni piec, zainstalować oświetlenie, nawieźć wystarczającą ilość węgla, mazutu czy innego opału, ale trudno uwierzyć, żc ta produkcja będzie równie opłacalna jak pod gołym niebem koło Salonik oraz że pomidory będą równie smaczne. Wprawdzie Zielonogórskie nie leży za kołem polarnym, ale też nie w takiej krainie, o której nie mamy pojęcia. Widzimy niebo nad Warszawą, Wrocławiem, wiemy, jaka w Polsce panuje pogoda i jak się ona ma do wymagań winorośli. Czerwone wina z okolic Gubina, o których wzmianki i źródła historyczne mówią jako o „cenionych", wraz z rozwojem sieci kolejowej w XIX Wieku natychmiast przestają być cenione. Nic dziwnego, skoro po zbliżonej cenie można było nabyć prawdziwe reńskie czy francuskie. Jeśli bardziej opłacalny jest wywóz rudy żelaza niż zegarków wytwarzanych z tej rudy, świadczy to fatalnie o jakości zegarków. Gdy w 1846 roku Gubin otrzymuje połączenie kolejowe z Berlinem, już w następnym roku okazuje się, że bardziej opłacalny jest wywóz, za granicę świeżych owoców — czyli surowca — niż wysoko przetworzonego produktu, jakim jest wino. Cóż może bardziej wymownie świadczyć o nędznej jakości lubuskich win Rozwój przemysłu na Ziemi Lubuskiej natychmiast wydrenował wieś z rąk do pracy, winnice przegrywały w konkurencji z raczkującym przemysłem. A przecież w krajach o odpowiednich dla tej uprawy warunkach klimatycznych, gdzie zresztą przemysł rozwijał się o wiele bardziej intensywnie, np. we Francji czy Nadrenii, industrializacja nie przyczyniła się do zaniku winnic, przeciwnie, pomogła obronić się przed katastrofalną zarazą filoksery. Warto sobie uzmysłowić, że wielki kapitał nie niszczył winiarstwa, ale lokował w nim finanse! Jeśli sukiennictwo rozwijające się w XIX wieku na Ziemi Lubuskiej miałoby być głównym powodem upadku tamtejszego winiarstwa — oznacza to, że bardzo wątłe było to winiarstwo, wszak sukiennictwo, w ogóle przemysł zielonogórski nic stanowił wówczas, a i dziś także, potęgi sam w sobie. Poza tym, jakoś nie zniknęły sady lubuskie ani rolnictwo lubuskie mimo rozwoju sukiennictwa! Kurczenie się bazy surowcowej zielonogórskiego winiarstwa obejmuje jedynie winogrona. Czy to nie dziwi tych, którzy są przekonani, iż w Polsce można zakładać winnice Lubuskie wytwórnie win produkują dziś swoje trunki z czarnych jagód, wiśni, porzeczek, jabłek, jeżyn, malin, głogu, tarniny, jarzębiny, czarnego bzu i od czasu do czasu także z winogron... bułgarskich.“(12)
<<<< Zawsze istniało i zawsze
| Inka tytuł starożytnych >>>>
Śmieszne filmiki |regały magazynowe |skup złomu rzeszów